Zastanów się co kupujesz
Mój kolega, światowej sławy biznesmen postanowił kupić do domu komputer, najlepszy jaki jest obecnie na rynku. Zaczął dokładnie przeglądać reklamy znanych producentów. W końcu zdecydował się na nowe technologie. W sklepie komputerowym zachwalali jego decyzję. On sam był z siebie dumny. Twierdził, że takie „bydle” do wszystkiego będzie zdolne. No tak przecież zakupił 21 calowy monitor. W komputerze była najlepsza płyta główna i procesor mający premierę parę dni wcześniej. Sam dysk twardy miał 300GB, nie mówiąc już o nagrywarce DVD i specjalnym zasilaczu. Karta grafiki była ta najlepsza, wszystkie obecne gry na niej będą chodzić jak burza. Sugerując się artykułem w Internecie wybrał pamięć RAM polskiej firmy. „Jeszcze tylko transport do Warszawy i będzie wspaniale”- myślał. Zadzwonił do żony i kazał jej poszukać jakiegoś przepisu kulinarnego i upiec wspaniałe ciasto, bo ma niespodziankę dla rodziny.
Gdy tylko podłączył sprzęt dzieci aż piały z zachwytu. Zaraz zaczęły grać na nim. Taka euforia trwała już miesiąc. W końcu żona miała dość. Zadzwoniła z pretensjami do męża. „Wiesz co stary? Ale jesteś głupi to był najgorszy prezent! Nie dość, że twoja córka zaniedbała lekcje jogi, to Staś w ogóle przestał się uczyć języka angielskiego. W dodatku to całe pudło zajmuje pół okna, bo nie można go gdzie indziej postawić, bo kable są za krótkie. Masz z tym zrobić porządek!”
Kilka chwil później dzieci przyleciały do matki z płaczem, bo komputerowi coś się stało. I zaczął się sam wyłączać jak one właśnie biły swój życiowy rekord w grze. Po powrocie do domu biznesmen zabrał swój sprzęt do serwisu komputerowego. Gdy tylko pracownik rozkręcił obudowę, to wybuchł śmiechem i powiedział: „Panie kto panu dał taką pamięć RAM do tego komputera? Nie czytał pan statystyk, że to jedna z gorszych części na rynku?, Ciesz cię pan, że tylko to się zepsuło”. W tej sytuacji biznesmen wymienił wadliwą część na markową i przyrzekł sobie, że nigdy już nie da się zwieźć ofercie na jakieś tam podrzędnej stronie internetowej.
Brak komentarzy.
-
Archiwa
- wrzesień 2006 (3)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS